Technologiczna niepodległość Europy: Jak kontynent odwyka od amerykańsko-chińskiego 'heroinu'
Europa jest w dużym stopniu uzależniona od technologii USA i Chin, co niesie za sobą poważne zagrożenia. W odpowiedzi, europejskie firmy i rządy podejmują konkretne kroki w kierunku zmniejszenia tej zależności i budowy technologicznej suwerenności.

Europa na technologicznej krawędzi
W dobie geopoliticznych przetasowań Europa zaczyna dostrzegać znaczącą zależność od zagranicznych technologii, szczególnie tych odwołujących się do USA i Chin. Staje się to kosztem suwerenności technologicznej i wzrostu gospodarki. Jak wykazuje Jan Sedlák z E15, kluczowym problemem nie jest samo korzystanie z amerykańskich centrów danych, ale ogólna zależność od zagranicznych innowacji i infrastruktury.
Potęga amerykańskich hyperscalers
Amerykańskie firmy, takie jak Amazon Web Services (AWS), Microsoft Azure i Google Cloud, kontrolują ponad 70% światowego rynku cloud computingu. W Europie największym graczem w tej dziedzinie pozostaje Deutsche Telekom, jednak zaledwie 2% udziałów rynkowych nie pozostawiają złudzeń co do skali dominacji Amerykanów.
Rola i potencjał europejskich firm
Pomimo wyzwań, Europa nie jest pozbawiona swojego znaczenia technologicznego. W samej Polsce funkcjonują firmy mogące wzmocnić niezależność kontynentu. Seznam, znany czeski gigant, rozwija własne centra danych, a także inwestuje w produkcję specjalistycznych chipów. To pokazuje, że Europa posiada nie tylko wiedzę, ale i zasoby do rozwoju niezależnych rozwiązań.
RISC-V i inicjatywy alternatywne
Szczególną uwagę zwraca otwarta instrukcyjna architektura RISC-V, rozwijana od 2014 roku przez University of California, która stała się nieobciążoną sankcjami alternatywą wykorzystywaną chętnie przez Chiny. Daje to Europie pewną wskazówkę, jak można budować niezależne innowacje bez obciążenia licencjami zarządzanymi przez inne mocarstwa.
Strategia na przyszłość
Prezydentka Komisji Europejskiej, Ursula von der Leyen, wielokrotnie podkreślała potrzebę budowania europejskiej niezależności technologicznej. Lecz aby to osiągnąć, Europa musi iść poza badania naukowe, które choć są na wysokim poziomie, zbyt rzadko przekładają się na praktyczne zastosowania przemysłowe.
Quo vadis, Europo?
Odpowiedzią mogą być inwestycje w lokalne talenty i projekty, które nie tylko zmniejszą zależność od światowych gigantów, ale także będą wspierać lokalną innowacyjność i konkurencyjność. Takie pionierskie kroki mogłyby wreszcie uczynić z Europy technologicznego lidera niezwiązanego z uzależnieniem od zewnętrznych sil.